10:48

Coś się kończy, coś się zaczyna... Podsumowanie cyklu o wiedźminie


Skończyłam cykl o wiedźminie i postanowiłam jakoś to wszystko zebrać do kupy, podsumować i temat ten na jakiś czas zamknąć.


Cykl składa się z 7 części:


„Miecz przeznaczenia”







Na blogu pojawiły się wpisy na temat wszystkich oprócz drugiego tomu. „Miecz przeznaczenia” czytałam już chyba 3 razy i stwierdziłam, że odpuszczę sobie pisanie na jego temat.

Pierwsze dwa tomy to zbiory opowiadań. Właściwa powieść zaczyna się z „Krwią elfów”.




Andrzej Sapkowski udowadnia przede wszystkim, że polska fantastyka nie ma się czego wstydzić i w żadnym wypadku nie ma powodów do kompleksów. Autor zgromadził w tych siedmiu opowieściach prawdziwą plejadę barwnych bohaterów, zbudował sieć politycznych intryg i spisków, zbudował świat magii, namiętności, niebezpieczeństw i prawdziwych wojen. Wplótł w to wszystko mnóstwo elementów naszej rodzimej, słowiańskiej mitologii, co dla mnie osobiście jest największym atutem. Śmiało, wręcz zachłannie korzystał z dawnych baśni i mitów, dopasowywał je do własnych bohaterów. Stworzył świat, w którym pojawiły się ludzie, elfy, krasnoludy, gnomy i jeszcze wiele innych stworzeń, a wszystkie te istoty mają swoje osobliwe cechy, swoją historię i wszystkie faktycznie żyją na kartach powieści, a nie stanowią tylko ich tła. Krótko mówiąc, Sapkowski wykonał kawał dobrej, rzetelnej, i – pomimo że to wciąż fantasy – wiarygodnej roboty. Nie bez powodu uważa się cykl o wiedźminie za klasykę polskiej literatury fantastycznej.




Dwie główne postaci odgrywają główne role w cyklu: wiedźmin Geralt z Rivii i Ciri, księżniczka Cintry, Dziecko Niespodzianka. Gdyby tak chcieć tylko w odniesieniu do tych dwóch osób streścić całą historię, to wyglądałoby to mniej więcej tak: Kiedy już Geralt zdobył obiecane mu Dziecko Niespodziankę, bez ustanku je na zmianę tracił i odzyskiwał, a kiedy już wreszcie wszystko miało się ku dobremu, to Dziecko straciło jego.



Geralta pokochać jest trudno, ale nie polubić się go nie da. To gbur o paskudnym pysku. Niepotrzebni mu przyjaciele, ale określenie Samotny Wilk pasuje do niego idealnie. Ale… Driada Milva bardzo słusznie przypomniała, że tylko głupie mieszczuchy uważają wilki za samotne zwierzęta.


__________________________________________________________________________________

Sapkowski słynie ze swojego nieprzeciętnego poczucia humoru. Niżej wklejam kilka cytatów, które aż szkoda byłoby zapomnieć, a przy jakimś głupim, smutnym dniu pewnie się przydadzą :)

„Potrzebuję dla mojej ballady tytułu. Ładnego tytułu.
– Może „Kraniec świata”?
– Banalne (...) Hm... Niech pomyślę... „Tam, gdzie...” Cholera. „Tam, gdzie...”
– Dobranoc – powiedział diabeł.”



„-I co?- rzekł wiedźmin po chwili, opuszczając miecz.- Będziemy tak stać?
-A co proponujesz? Położyć się?-prychnął potwór. „



„Ależ ja mam paskudny uśmiech, pomyślał Geralt, sięgając po miecz. Ależ ja mam paskudną gębę. Ależ ja paskudnie mrużę oczy. Więc tak wyglądam? Zaraza.”



„Rycerz pieprzony chędożony! Herbowy! Trzy lwy w tarczy - dwa srają, a trzeci warczy."

"- Z tą wodą to głupota (...) Mycie może choremu tylko zaszkodzić. Zdrowemu zresztą też. Pamiętacie starego Schradera? Żona mu się raz kazała umyć i Schraderowi zmarło się wkrótce po tym.
- Bo go wściekły piec pokąsał.
- Jakby się nie umył, toby go pies nie pokąsał."



"Gdyby bazyliszków więcej było, przepadłby ten świat ze szczętem! Szczęściem wielce rzadki to potwór, bo rodzi się z jaja przez koguta zniesionego. A sami wszak wiecie, ludziska, jako nie każdy kogut jaja znosi, a jeno taki plugawiec, któren sposobem kwoki drugiemu kogutu kupra nadstawia."



"– Na moim sihillu – warknął Zoltan, obnażając miecz – wyryte jest starodawnymi krasnoludzkimi runami prastare krasnoludzkie zaklęcie. Niech no jeno który ghul zbliży się na długość klingi, popamięta mnie. O, popatrzcie.
– Ha – zaciekawił się Jaskier, który właśnie zbliżył się do nich. – Więc to są te słynne tajne runy krasnoludów? Co głosi ten napis?
– „Na pohybel skurwysynom!”



"- [...]Jeśli będzie bezpiecznie, zawołam głosem krogulca.
- Głosem krogulca? - niespokojnie poruszył brodą Munro Bruys. - Przecie ty pojęcia nie masz o naśladowaniu ptasich głosów, Zoltan.
- I o to chodzi. Gdy usłyszysz dziwny, niepodobny do niczego głos, to będę ja. [...]"



"Przestań gadać i skup się. Jeszcze nie jesteśmy na wolności. Owiń się płaszczem i ruszamy na majdan. Gdyby ktoś nas zatrzymał, udajemy żołnierzy.
- Dobra. W razie czego powiem...
- Udajemy głupich żołnierzy. Idziemy."



"W taki oto sposób drużyna nasza znowu znalazła się na szlaku, a długa już przedtem lista ludzi, którzy nas nie lubili, wydłużyła się jeszcze bardziej. Geralt z Rivii, rycerz bez skazy ni zmazy, porzucił szeregi rycerstwa, zanim jeszcze pasowanie potwierdzono patentem i zanim jeszcze nadworny herold wymyślił mu herb. A Cahir aep Ceallach w wielkim konflikcie Nilfgaardu z Nordlingami zdążył już walczyć w obu armiach i z obu zdezerterować, w obu zarabiając zaoczny wyrok śmierci. Reszta z nas wcale nie była w lepszej sytuacji - w końcu stryczek jest stryczkiem i drobna to nader różnica, za co się wisi - za ujmę czci rycerskiej, dezercję czy nazwanie wojskowego muła imieniem Draakul."



"Nie malkonteńć, Geralt. I przestań się burmuszyć, bo na widok twojej gęby przydrożne grzyby same się marynują."



"Tyś myślał - lancknecht spojrzał na niego z politowaniem. - A czym, ciekawość? Ty, kapcanie, gdybyś w zupie połknął karalucha, to w kiszkach więcej miałbyś rozumu aniżeli w głowie."



"- Czym tu tak - wtrącił się Jaskier, węsząc - smakowicie niesie?
- Obiadem - powiedział Yarpen Zigrin. - Mięskiem. Zapytaj, Jaskier, skąd mamy mięsko.
- Nie zapytam, bo znam ten dowcip.
- Nie bądź świnia.
- Skąd macie mięsko?
- Samo przypełzło."



_________________________________________________________________________________

Cykl o wiedźminie dał okazję Sapkowskiemu nie tylko do rozbawienia czytelników, ale także do przekazania paru naprawdę mądrych rzeczy i to w takiej bardziej przystępnej formie.

„Zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte (…), jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale. „



„Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć. „



„Ano cóż, paskudny otacza nas świat - mruknął wreszcie. - Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Dobra nam trzeba. „



„Nigdy nie popełnij podobnej pomyłki, mała wiedźminko. Jeśli ktoś objawi ci współczucie, sympatię i poświęcenie, jeśli zadziwi cię prawością charakteru, ceń to, ale nie pomyl tego z...czymś innym."



"Nietolerancja i zabobon zawsze były własnością głupich między pospólstwem i nigdy, jak mniemam, z gruntu wykorzenione nie będą, bo równie wieczne są jak sama głupota. Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza, tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą."



„Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę. Wierz mi, malutka, żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się."



"Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na tym świecie. A skurwysyny będą zawsze."



Źle wróżę waszej rasie, ludzie - rzekł ponuro Zoltan Chivay. - Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę i nieszczęście, zwykło kupić się do pobratyńców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom."



"Nie sposób spłacić takiego długu. Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoja cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że są utracone na zawsze."



"Z traktatami jak z małżeństwem: nie zawiera się ich z myślą o zdradzie, a gdy się zawarło, nie podejrzewa się. A komu to nie pasuje, niech się nie żeni."



"- Postęp – rzekł wreszcie – jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane."



"Ale wy nawet dewastować z głową nie umiecie - klął Zoltan, komenderując kolejną akcją wyciągania koła z dziury - Dlaczego nie wyrywacie kamienia stopniowo z krańców drogi? Jesteście jak dzieci! Zamiast konsekwentnie jeść pączek, wydłubujecie palcem marmoladę ze środka, a resztę wyrzucacie, bo już nie tak smaczna."

Cykl powieści to jednak nie tylko Geralt i Ciri. Do moich ulubionych postaci należy na pewno prawdziwa skarbnica złotych myśli, czyli Zoltan, ale także driada Milva, wampir Regis czy czarodziejka Yennefer. Jaskra nie wolno zapomnieć, ale przyznam, że jego lubię nieco mniej niż pozostałych. Tak w ogóle przedstawienie krasnoludów w tych opowieściach bardzo mi się podobało, na pewno bardziej niż u Tolkiena, gdzie brakło mi ich przaśnego humoru.


Zaraz po Wiedźminie zabrałam się za „Heretyków Diuny”. Po dwóch rozdziałach jednak przerwałam czytanie. Muszę sobie dać na wstrzymanie i poczytać coś lekkiego, mniej angażującego.



Czekam na film Bagińskiego. Jak dla mnie to połączenie doskonałe: Bagiński+opowieść o Geralcie. No, jak wypadł Michał Żebrowski, każdy widział i swoje tam myśli. Na Geralta to w sumie ma ona za mało paskudny pysk.





A wy co myślicie o całej sadze? Polskie fantasy ma powody do dumy?



Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Wiedźmina, ale o dziwo nigdy nie przeczytałam całej sagi do końca :) Został mi ostatni tom. Przez cytaty które wrzuciłaś, mam natychmiastową ochotę przeczytać wszystko jeszcze raz. U mnie ulubionymi bohaterami są Geralt i Regis :) Polską fantastykę odkrywam od niedawna, poza Wiedźminem tak naprawdę niewiele znam, więc się nie wypowiem czy mamy powód do dumy w kwestii całej fantastyki, ale za Wiedźmina jak najbardziej. Polecam też "Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza" Wegnera, świetna seria, która w moim rankingu jest zaraz za Wiedźminem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie. Pewnie skorzystam, bo jak sama widzę, z biegiem czasu z fantastyką mi coraz bardziej po drodze. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Od kiedy to Milva była driadą? ;P To zwykły człowiek, łuczniczka, tylko powiązana z elfami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była kiedyś zwykłym człowiekiem, dokładnie Marią, ale bliżej była powiązana z driadami, nie z elfami. Było z niej takie pyskate pół baby, pół driady, jak to raz ją nazwał Geralt :)

      Usuń

Copyright © 2016 Pisadło i czytadło , Blogger